OPIS CELU
Dom – przytulisko dla ok. setki kotów
położony jest nieopodal Wrocławia. Niechcianymi, starymi, często
chorymi i skrzywdzonymi zwierzętami w przytulisku opiekuje się pani
Hanna. Robi to znakomicie. Poświęca kotom cały czas i wszystkie,
skromne fundusze. Domek jest ogrodzony i zasiatkowany. Mysz się nie
przemknie na zewnątrz, nie tylko kot. Pani Hanna w ten sposób
zapewnia kotom bezpieczeństwo. Mogą chodzić po domu i ogrodzie,
ale nie wychodzą na drogę, bo mogłyby wpaść pod przejeżdżający
samochód.
Od wiosny do późnej jesieni koty
chodzą po ogrodzie, a gdy potrzebują odpocząć, wracają do domu.
Ale zima ze śniegiem i mrozem sprawia, że mogą być tylko w domu.
Pani Hanna w swoim prywatnym,
dwuhektarowym przytulisku nie zainstalowała klatek i boksów.
Oczywiście izoluje kotki chore, ale stara się, by cieszyły się
jak największą swobodą. To nie jest zwyczajne schronisko. Ale dom
musi być ogrzany (drewno na opał jest drogie), zaopatrzony w prąd.
Ostatniej zimy w domu Pani Hanny popękały rury ciepłownicze, co
sprawiło, że część kotów rozchorowała się z zimna.
Podstawą utrzymania kotów była
emerytura Matki Pani Hanny. Starsza Pani umarła, więc z funduszami
na jedzenie, ogrzanie domu i leczenie kotów, jest coraz ciężej.
Władze gminy odmawiają Pani Hannie pomocy, choć zdarza się, że
koty są podrzucane pod jej dom przez nieodpowiedzialnych ludzi. Ona
nie odmawia zwierzętom.
Może liczyć na życzliwość doktora
Michała Molendy z lecznicy Doran we Wrocławiu, ale lecznica jest
prywatna i Pan Doktor nie może przyjmować wszystkich podopiecznych
Pani Hanny zawsze za darmo, choć bardzo często tak robi.
Zbieramy środki na opał i karmę dla podopiecznych Pani Hanny.